951like
  350Wasze listy
 50Artykuły
  310Godziny szkoleń

 

 

- Możesz rozmawiać? – zapytała najbardziej smutnym głosem, jaki kiedykolwiek słyszałam…

- Mogę, jasne… co się stało? – odparłam.

-  Asia, zdradził mnie… - westchnęła przez łzy.

- Jak zdradził? Kto zdradził? Gdzie, kiedy, z kim? – zapytałam z krzykiem, mając w myślach obraz jak duszę "go" ze złości.

- No jak kto... Jacek! Wtedy… pół roku temu, jak był w delegacji, w Londynie. Pamiętasz tą noc, co tak się martwiłam, że po tej imprezie z kolegami, nie odbierał telefonu? On wtedy był z nią... z tą Gośką! Podobno urwał mu się film no i... - ucięła zdanie, przerażająco "głośną" ciszą.

- Tą tlenioną blondynką od marketingu? – wydukałam niepewnie

 

- Yhy… spotkaliśmy ją wczoraj na zakupach. Niby zwyczajna wymiana zdań… ale od tego momentu, cały wieczór był jakiś taki dziwny… no i wiesz… Zauważyłam to i zaczęłam drążyć, co się dzieje… czemu jest nieobecny, jakiś taki  smutny, itp.  I chociaż początkowo twierdził, że wymyślam, wypierając się… w końcu przybiegł do łazienki, kiedy szykowałam się do spania... i ze łzami w oczach, mocno rzucił mi się na szyję, wykrzykując jak bardzo mnie kocha. Jak jakiś psychopata. No wiesz... on się tak nigdy nie zachowuje - wytłumaczyła.

-  Ale czekaj… to on się w końcu przyznał do zdrady? – nie zrozumiałam

-  No… zaczął jakby coś mówić… potem milczał, potem znowu zaczął coś dukać i w końcu go zapytałam wprost... o co chodzi? I wtedy wszystko wyśpiewał... o tym, że to w delegacji, że po alkoholu... że nie wie jak to się stało... że to jeden jedyny raz i nigdy więcej... że przeprasza, że prosi o wybaczenie.... No i ja nie wiem, nie wiem co mam myśleć, co robić... - powiedziała jednym tchem z dającym się odczuć strachem w głosie.

 Jezusieńku ... i co teraz? - pomyślałam z przerażaniem

- Co za palant, no dupek cholerny! Zabijemy go...! - odezwałam się jak typowo solidarna przyjaciółka. 

- Największa świnia - przytaknęła nerwowo się śmiejąc.

- Przyjadę do Ciebie… kupię wino i ubiorę białą bluzę, tą w którą zawsze wycierasz łzy pełne czarnego tuszu – zażartowałam ciepło.

- Przyjedź, zaśmiała się znowu i dodała przez łzy – Asia, ale po co on mi w ogóle to teraz powiedział? Przez te pół roku było między nami naprawdę dobrze… a on wypala z tym teraz? Co ja jestem Matka Teresa, że teraz ściągnę z niego poczucie winy i podziękuję, że miał odwagę się przyznać?  To jest tchórz i łajdak… Jak mógł mnie zdradzić? Jeszcze z nią? I po co w ogóle mi o tym powiedział? Teraz? Mógł to zrobić albo tedy, albo nigdy. 

 

 - Wolałabyś nie wiedzieć? Serio? - zapytałam niepewnie. 

 

- No tak! Bo skoro to nic dla niego nie znaczyło, to po cholerę? Mógł przemęczyć się z tym sam, a nie teraz dzieli ciężar tej całej cholernej zdrady na nas dwoje... przerzuca swoje cholerne wyrzuty sumienia... I teraz ja też będę to przeżywać... płakać, porównywać się... zastanawiać się czy nie lepiej się rozejść... bo czy jest sens żyć z takim tchórzem? Który dość, że zdradza, to później jeszcze ma czelność mnie tym obarczać - wykrzyczała jednym tchem i popłakała się tak rozpaczliwie, że zdążyłam odpowiedzieć tylko, że zaraz u niej będę... 

 

Skok w bok…

Wtedy jej nie rozumiałam... całą drogę do ich przepięknego domu pod Krakowem, zastanawiałam się nad bezsensownością jej słów. Naprawdę wołałaby, żeby był nieszczery? Żeby jej o tym nigdy nie powiedział...? A co ja bym zrobiła na jej miejscu... czego bym chciała? Czy wolałabym znać bolesną prawdę...?

Wtedy myślałam, że tak... dziś wiem, że takie wyznanie... może zniszczyć wszystko. Bo jeśli nawet był to jeden jedyny raz... jeden jedyny głupi błąd, którego będziemy żałować do końca życia... nie każdy związek będzie w stanie to udźwignąć... a nawet jeśli zdoła... skutki zdrady będą się ciągnąć za parą jeszcze kilka dobrych lat...

I chociaż większość psychologów zgadza się z moją przyjaciółką, że zdrada powinna zostać tajemnicą, ponieważ przyznanie się jest zwykłym przejawem egoizmu i chęci  pozbycia się wyrzutów sumienia, to również podobna ilość uważa, że jest to na tyle "ważny incydent", że warto się zastanowić nad tym, dlaczego do niego doszło.... Czy był to tylko głupi wybryk, który zupełnie nic nie znaczył? A może wręcz przeciwnie - może to "coś znaczącego", co pozwoliło Wam uwidocznić problemy we własnym związku? Być może to czerwone światło, aby zauważyć, że Wasza więź do jakiegoś czasu jest mocno naruszona? Że coraz bardziej jesteście otwarci na erotyczne okazje i szukacie tylko wymówek, aby z nich skorzystać ("no przecież to tylko chwilowa ekscytacja, on i tak jest dla mnie najważniejszy", "to nie jakaś wielka miłość to tylko seks"... albo sztandarowe "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal..").

Zatrzymajcie się chwilę i przyjrzyjcie się sobie i swojemu zachowaniu, swojej zdradzie i swojemu związkowi... być może coraz częściej romansujecie w pracy,  bezsensu szukacie erotycznych przygód po drugiej stronie ekranu...  a może od tak rozglądacie się za czymś „ciekawszym, lepszym, bardziej intrygującym…”, zapominając, że niewiele większym wysiłkiem, najlepszą przygodę moglibyście przeżyć z tą osobą, która siedzi tuż obok Was!

 

Podwójne życie

A co jeśli skok w bok to tylko początek podwójnego życia?

Kiedy jednak zaczyna się romans, który trwa… i staje się „dopełnieniem” naszej dotychczasowej relacji miłosnej, a my zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w stanie zrezygnować ani z jednego ani z drugiego związku mimo wielu podjętych prób zakończenia romansu…  nie potrafię zrozumieć czegoś takiego jak „tajemnica”. Uważam, że wtedy nie możemy od tak… zamiatać prawdy pod dywan… nie możemy przecież budować własnej choćby chwilowej „uciechy” na czyimś nieszczęściu… na cierpieniu kogoś, kto jeszcze chwilę temu był dla nas najbliższą osobą.

I chociaż powód zdrady jest ważny, to jeśli Ty sama/sam dla swojego nie widzisz żadnego wyjaśnienia, nie licz na to, że znajdzie go Twój partner. Daj jej/mu wybór… i pozwól podjąć najbardziej właściwą decyzję dla niej/dla niego samej/samego. Bądź gotowa/gotowy na łzy… sceny balkonowe i wyrzucanie walizek… na to, że możesz nie uzyskać przebaczenia, że będzie to dla niej/dla niego zbyt wiele… i mimo tego, co Was łączy, nie da się już uratować relacji.

 

Choć nie zawsze…

Zdrada jest sposobem nieradzenia sobie z problemami. Jest negatywną odpowiedzią na napotkaną przeszkodę we własnym związku.

Zdradzamy z wielu powodów… zdradzamy, bo chcemy rozładować stres i napięcie… zdradzamy, aby poczuć się wartościowymi, zdradzamy, bo szukamy ucieczki do pozornie lepszego samopoczucia… zdradzamy, bo czujemy, że nasze potrzeby w związku nie są zaspakajane, zdradzamy bo trzymamy w sobie mnogość negatywnych emocji, pozostałych po nierozwiązanych dylematach w relacji…. aż w końcu zdradzamy z zemsty.

 I choć pokusiłam się o pewne uogólnienia, tak naprawdę problemów, których efektem jest zdrada, jest tyle, ile par i zdrad. Nie możemy być jednak zerojedynkowi…  Każda relacja jest inna, ludzie kierują się różnymi priorytetami w życiu, mają różne wartości. Jeśli więc para posiada nieprzepracowane problemy, a któryś z partnerów jest wciąż przygnębiony i wycofany, to jest to poważny sygnał do tego, aby zacząć pracować nad związkiem…  nad odbudowywaniem starych fundamentów, a nie stawianiem nowych, na innej działce.

Jeśli jednak dojdzie już do tego, że zdrada stanie się obecna w Waszym życiu, pamiętajcie, że to wcale nie oznacza końca. Zdrada jest pewnego rodzaju kryzysem, a taki kryzys może być również okazją do zmiany na lepsze. I właśnie tą lepszą zmianą może być rozstanie, bądź przewartościowanie naszego systemu moralności. Czasem też może być to kubeł zimnej wody, tak że pewne zamiatane pod dywan sprawy, staną się priorytetowe dla Waszej dwójki i wówczas relacja zyska na jakości.

 

Panna Joanna

 

Ps:  „Kim są ludzie, którzy siedzą obok siebie i nic nie mówią? Małżeństwem” – to fraza z filmu „Dwoje na drodze”, która idealnie pokazuje to jak często ulegamy iluzji, zwłaszcza w wieloletnich związkach, że wszystko o sobie już wiemy. Nie odzywamy się, nie pytamy o potrzeby, pragnienia, obawy, zakładając, że wszystko idzie dobrze… a potem „no przecież znikąd” – pojawia się ZDRADA… Dlatego dziś życzę Ci dużych otwartych oczu i uszu… abyś mogła/ mógł w porę zauważyć i usłyszeć alarm, który doprowadzi Cię z powrotem do serca ukochanej osoby.

 

 

 

Masz problem w związku?
Chciałbyś poprawić swoje relacje  z partnerem?
Marzysz o tym, aby ożywić Wasze życie seksualne?
Potrzebujesz profesjonalnej porady psychologicznej?  Inspiracji? Zwykłej rozmowy?
Interesuje Cię pojedyncza konsultacja? A może kilka spotkań online?
*Pierwsza konsultacja 30 min - darmowa
*Kolejne spotkania - według cennika
Nie czekaj! Zapytaj o Drogę!
Napisz do mnie za pomocą poniższego formularza lub na adres: poradniaonline.kontakt@gmail.com
Pozdrawiam ciepło,
Panna Joanna
Ps: Gwarantuje anonimowe konsultacje.
Wysyłając ten formularz, akceptujesz naszą Politykę prywatności.

Joanna Karnas

Jestem psychologiem ze specjalizacją rodzinną.
Trenerem relacji damsko-męskich.
Pasjonatką życia, a przede wszystkim MIŁOŚCI !
Zapraszam Cię w podróż po tej krainie. Być może odnajdziesz drogowskaz idealnie pasujący do Ciebie!