DLA

NIEJ

 

IDŹ

DLA

NIEGO

 

IDŹ

  951like
  350Wasze listy
 50Artykuły
  310Godziny szkoleń

poradnia ONline

Seks

Zwiększ satysfakcję z Waszych relacji intymnych

więcej

Seks

Zdrowe relacje

Zbuduj zdrowe i satysfkacjonujące Was oboje relacje

więcej

Zdrowe relacje

Wspólny Czas

Najlepsze pomysły na wspólnie spędzony czas

Więcej

Wspólny czas

          

 Kiedy pierwszy raz w życiu ją spotkałam...pomyślałam sobie,

że to najbardziej żywiołowa osoba jaką kiedykolwiek było mi dane poznać!

I wcale się nie pomyliłam - Marta zaraża energią każdego, kogo dosięgnie jej uśmiech...

To kobieta o wielu pasjach... Psycholog, coach i jak na prawdziwą pasjonatkę życia przystało - Life Designerka! :)

Jeśli chcecie dowiedzieć się o Niej więcej... jak pracuje, jak pisze, jak kocha...

koniecznie zajrzyjcie na: http://coach-martazubrycka.pl/ lub https://www.facebook.com/perfectlifecoach

 - z pewnością ugości Was z otwartym sercem :)

 

A tymczasem zapraszam Was na niepowtarzalną Historię Miłości Marty...

 Zanim wyjdzie do pracy, przychodzi do mnie do łóżka i czule całuje mnie w czoło, przytulając moją głowę, która jeszcze się nie obudziła. Niczego więcej nie potrzebuję. Wiem, że jestem bezpieczna. Jakikolwiek nowy pomysł postanowię zrealizować właśnie dzisiaj, wiem, że zawsze czekają na mnie jego dwa ramiona, moja strefa miłości, dzięki której mam odwagę, żeby być najlepszą wersją siebie.

- - - - - - - - - -

Ja – marzycielka i pasjonatka. Wychowana przez rodziców humanistów, w tym tatę baśniopisarza i mamę z zacięciem filozoficznym. Nic w moim życiu nie jest przewidywalne, bo cały czas gonię za czymś ulotnym i niedostępnym. Wierzę w realizację marzeń i spełniam jedno po drugim, bo właśnie po to żyję, aby celebrować życie i każdą chwilę. Nieustannie płaczę ze wzruszenia, bo życie jest takie piękne. Nieustannie potrzebuję czułości, właściwie to karmię się słońcem i czułością. Jak dorzucisz do tego przestrzeń oceanu i lawendowe lody, to będę najszczęśliwszą istotą w całym Wszechświecie.

On – 4 lata starszy ode mnie, twardo stąpający po ziemi programista. Introwertyk raczej zamknięty w sobie, zdystansowany, czasem wręcz chłodny. Nie lubi, jak płaczę, bo mnie wtedy nie rozumie. W jego domu wszystko było jasne i poukładane (dokładnie przeciwnie, niż w moim), a życie proste i przewidywalne. Czułość… a co to takiego?

 

- - - - - - - - - -

Ten sam twardo stąpający po ziemi programista, miesiąc temu zabrał mnie w podróż balonem, spełniając jedno z moich największych marzeń, a właściwie to dwa, ponieważ właśnie w chmurach zapytał się, czy zostanę jego żoną. I to właśnie ten twardo stąpający po ziemi facet, za około rok, po naszym ślubie, pojedzie ze mną w podróż dookoła świata.

W czym się zakochałam? W tym, że jego cała wrażliwość, miłość i ciepło jest właśnie dla mnie. To tak, jakby jego dusza właśnie przy mnie przypominała o swoim istnieniu. To moje ulubione uczucie od początku naszego związku, że dla mnie On jest inny, niż dla reszty świata i że jestem taką szczęściarą, że mogę Go poznać właśnie od tej najbardziej wyjątkowej, wrażliwej, schowanej przed światem strony. To najlepszy prezent dla mnie od Świata. I od Niego. Kochanie, dziękuję.

- - - - - - - - - -

KILKA CHWIL MIŁOŚCI,

CZYLI MOMENTY, KTÓRE SPRAWIŁY, ŻE BĘDĘ MÓWIŁA: „Mój ulubiony Mężu”

DOTYK DŁONI

Poznaliśmy się przypadkiem (wiem, ja też nie wierzę w przypadki, więc nazwijmy to zbiegiem wielu różnych okoliczności). Do Krakowa przyjechała moje przyjaciółka, która ma w zwyczaju informować o swoim przyjeździe jakieś 2 godziny wcześniej. Nie poszłam wtedy na ważne zajęcia na studiach, bo przecież ludzie są najważniejsi (dziękuję rodzicom, którzy mnie tego nauczyli). Kornel był jej znajomym z pracy. Przywitaliśmy się, podając sobie ręce, a on zapamiętał ten moment na długo, mówiąc mi po latach, że miałam najdelikatniejszą dłoń, jakiej dotykał. Jak tylko zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, już nie przestaliśmy. Byliśmy tak różni, że idealnie się uzupełnialiśmy, choć widzę to dopiero z pewnej perspektywy. Nasza znajomość od początku pełna była pasji i radości, choć zewnętrzne warunki wcale nam nie sprzyjały. Jednak nie było chwili, żebyśmy zrezygnowali z siebie, bo było nam razem zwyczajnie cudownie. Byliśmy otwarci i odważni, ale to, co było najbardziej fascynujące, to że nikogo nie udawaliśmy, nie staraliśmy się być kimś innym, nie mogliśmy wytrzymać bez siebie więcej, niż dwa dni, ponieważ to właśnie ze sobą byliśmy w pełni sobą. Jeśli miałabym opisać początki naszej znajomości z mojej perspektywy za pomocą metafory, to powiedziałabym, że w środku upalnego, męczącego dnia, kiedy nie ma już nawet czym oddychać i kiedy do ciała kleją się muchy, dostałam wielką szklankę zimnej orzeźwiającej lemoniady. Oczywiście zwariowałam na jej punkcie i chciałam ją pić już co wieczór!

POCZĄTKI

Po tym, jak spotkaliśmy się jeden raz, nie mogliśmy wytrzymać dłużej niż 2 dni osobno, a 3 dni było już tragedią (wiesz o czym mówię?). Ale nie, nie, wcale nie byliśmy zakochani (no dobra, przynajmniej nie ja), było nam po prostu ze sobą tak dobrze, że nie mogliśmy się rozstać. I wcale nie dlatego, że byliśmy do siebie podobni, byliśmy całkowicie różni, on marzył o stabilnym związku, domu i dobrej pracy, a ja o podróży dookoła świata, wolności i niezależności. Ale właśnie to było tak fascynujące… wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale dzisiaj widzę to bardzo wyraźnie. Fascynowało mnie poczucie bezpieczeństwa i stabilności, którego nigdy nie doświadczyłam. A jego… moje szaleństwo, otwartość i gonienie za marzeniami. Czy to mogło się udać?

ŚLUB

Na naszym pierwszym spotkaniu we dwoje, Kornel zapytał mnie, czy pójdę z nim na ślub jego przyjaciela. Dzisiaj sama się zastanawia, jak się zdobył na odwagę. A jednak się zdobył. A ja się zgodziłam. Dwa miesiące później, na tym właśnie ślubie, pierwszy raz tańczyliśmy, i okazało się, że tańczymy ze sobą tak, jakbyśmy byli stworzeni właśnie do tego. Kiedyś przyjaciel nam powiedział, że jak nie będziemy się mogli pogodzić, to taniec zawsze nas uratuje (mam nadzieję, że będziemy o tym pamiętać ;) ). Na tym samym weselu, kiedy stałam z Nim w deszczu, dotarło do mnie, że na przyjaźni się nie skończy.

NASZA MAŁA WIELKA TAJEMNICA

Długo byliśmy tylko dla siebie, nikomu nic nie mówiąc, i kiedy patrzę na to z dzisiejszej perspektywy, wiem, że to była najlepsza możliwa decyzja. To był pierwszy mężczyzna, w którym się zakochałam, nikomu nic o tym nie mówiąc. Dlatego ta decyzja była tylko i wyłącznie moja, nikt na mnie nie wpływał, nikt nie oceniał, nikt nie radził. I właśnie dzięki temu cieszyłam się tą relacją tak bardzo. Była moja. Nasza. Choć oczywiście długo twierdziłam, że nic głębszego nas nie łączy. Zmęczona poważnymi relacjami, które mnie wykończyły, byłam pierwszy raz od dawna naprawdę szczęśliwa.

ZIMA

W mieszkaniu, które Kornel wynajął od swojego przyjaciela, termometr pokazywał 6 stopni. Pamiętam dokładnie… 6 stopni ciepła w kuchni, tyle samo w łazience… Jedynie w pokoju włączony był grzejnik, więc było około 14… nie przeszkadzało nam to być najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. A może pomagało. Dużo się nauczyłam z tych chwil i dzisiaj, kiedy denerwuję się z byle powodu, przypominam sobie, że kiedyś niepościelone łóżko, 6 stopni na plus, brak jedzenia przez cały dzień i czyjaś szczoteczka do zębów, nie miały znaczenia. Coś było ważniejsze. O wiele ważniejsze. Dzisiaj też jest przecież ważniejsze.

CHOROBA

Stałam na chodniku i czułam jak moja głowa postanowiła zabawić się na karuzeli. Gorączka, dławiący kaszel, kołatanie serca, a ja nie byłam w stanie dojechać do przychodni. Nie musiałam go nigdy prosić. Wyszedł z pracy i przyjechał najszybciej, jak mógł. Siedział ze mną pół dnia w przychodni i opiekował się mną, kiedy ja nie miałam na to siły. Wtedy dowiedziałam się, że mogę na niego liczyć. Że mogę być chora, źle wyglądać i zapomnieć o sobie, bo on będzie o mnie pamiętał i będę jego priorytetem.

4 NAD RANEM

Był listopad. Usłyszałam już kocham kilka miesięcy wcześniej, ale nie byłam gotowa. Kompletnie nie byłam gotowa. Była już noc, i nagle piosenka… Jedno zdanie, żeby przestać czekać… Serce zabiło mi mocniej (no dobra, znalazło się w gardle i sąsiedzi na pewno słyszeli jak wali), więc wskoczyłam w kozaki, złapałam płaszcz i czapkę, zadzwoniłam po taksówkę. O 4 nad ranem byłam pod jego kamienicą… dzwoniłam chwilę domofonem, zanim odezwał się zaspany głos… pamiętam tylko że pokonałam 4 piętra w kilka sekund i pierwsze co powiedziałam, to „kocham Cię”. Kornel był tak zaskoczony i tak zaspany, że chyba nie do końca wiedział, co mam na myśli. Ale czule położył mnie spać i potem już niewiele nocy spędziliśmy oddzielnie.

SURVIVAL

Ja, od małego włócząca się po obozach wędrownych, schroniskach, namiotach. Kilka osób nazwało mnie włóczykijem i to nie bez przyczyny. Kornel… hmmm. Jak usłyszał, że jedziemy na wakacje pod namiot, to upewniał się przez tydzień. Nie wspominając o moim zamiłowaniu do zwiedzania miejsc, których nie ma na mapie, zrywania dziko rosnących owoców, wchodzenia na dachy (bo stamtąd jest przecież najlepszy widok) i jechania przed siebie (bo być może dalej jest coś ciekawego). Po powrocie z naszych pierwszych wakacji, Kornel powiedział, że już nigdy nie chce jechać nigdzie bez namiotu. Za to zawsze bez planu. Roześmiałam się.

KŁOPOTY W RAJU?

Jeśli do tej pory pomyślałeś, że nasze 4 lata razem były usłane różami, mlekiem i miodem płynące i beztroskie, jak życie bohaterów komedii romantycznych, to muszę zburzyć Twoją wizję. Oprócz całej naszej miłości, nie byliśmy idealni (i ujęłam to najdelikatniej jak się dało). Ale przecież w raju też się zdarzają potknięcia… 5 przeprowadzek, brak pieniędzy, zmiany pracy, zakończenie studiów, komunikacja na poziomie 4-latków, zwalanie winy, wymagania, różne priorytety i wiele innych… To wszystko sprawiło, że przez pierwsze dla lata kiedy naprawdę zaczęliśmy być razem, przeszliśmy przez wiele kłótni. Och, niektóre były naprawdę okropne! Dzisiaj czasem się dziwię, że w ogóle to przetrwaliśmy. Ale z drugiej strony, to właśnie one pokazały nam, jakie są nasze potrzeby, nauczyły nas różnic między nami, pokazały nasze lęki i obawy. Dzięki długim szczerym rozmowom po każdej kłótni, dzisiaj o wiele bardziej szanujemy siebie nawzajem, jesteśmy wrażliwsi na swoje potrzeby i o wiele lepiej rozumiemy siebie. Wiele (naprawdę WIELE) razy kłóciliśmy się o to, kto ma rację, zanim zrozumieliśmy (albo raczej zanim naprawdę dotarło do nas), że nie o rację chodzi. Chodzi o chwile spędzone razem. O to, że ktoś jest ważniejszy, niż niepozmywane naczynia, niepościelone łóżko i zostawiony kubek. (Naprawdę to napisałam? Kochanie, nie bierz tego na serio!)

 

 

DUSZA

Widziałeś kiedyś czyjąś duszę? To dziwne uczucie, ale kiedy my nie potrafimy się porozumieć, mam wrażenie, że na jakimś poziomie porozumiewają się nasze dusze. Czuję wtedy ścisk w sercu i stwierdzam, że ta cała kłótnia, problem, sytuacja, nie ma znaczenia, bo przecież Go kocham. Zawsze sobie wtedy zadaję pytanie o ważność – co będzie miało znaczenie za rok, za 5 lat, nasza miłość i związek, człowiek, którego kocham, czy ta sytuacja i moja duma. Choć czasem ciężko mi się z tym pogodzić, odpowiedź zawsze jest taka sama.

W czasie 4 lat naszego związku staliśmy się oboje lepsi. Lepsi, niż kiedykolwiek. I nawet jeśli my, jako ludzie, czasem się kłócimy i nie zgadzamy ze sobą, nasze dusze są w sobie wciąż zakochane, uzupełniając się wzajemnie.

Byłam przy nim najgorszą wersją siebie. I stałam się najlepszą. Nie dla Niego. Ale dlatego, że mi na to pozwolił, dał przestrzeń i wierzył w każde moje, choćby najbardziej absurdalne, przedsięwzięcie. Dlaczego będzie moim Mężem? Bo wiem, że jakbym sobie wymyśliła, że polecę w Kosmos, to zrobiłby baaardzo zdziwioną minę z wielkimi oczami, prawdopodobnie nawet by się skrzywił, dając mi do zrozumienia, że ma mnie za totalną wariatkę… po czym, zacząłby budować dla nas rakietę! J

  

Marta  Żubrycka – Life Designerka

 

 

Masz problem w związku?
Chciałbyś poprawić swoje relacje  z partnerem?
Marzysz o tym, aby ożywić Wasze życie seksualne?
Potrzebujesz profesjonalnej porady psychologicznej?  Inspiracji? Zwykłej rozmowy?
Interesuje Cię pojedyncza konsultacja? A może kilka spotkań online?
*Pierwsza konsultacja 30 min - darmowa
*Kolejne spotkania - według cennika
Nie czekaj! Zapytaj o Drogę!
Napisz do mnie za pomocą poniższego formularza lub na adres: poradniaonline.kontakt@gmail.com
Pozdrawiam ciepło,
Panna Joanna
Ps: Gwarantuje anonimowe konsultacje.
Wysyłając ten formularz, akceptujesz naszą Politykę prywatności.

Joanna Karnas

Jestem psychologiem ze specjalizacją rodzinną.
Trenerem relacji damsko-męskich.
Pasjonatką życia, a przede wszystkim MIŁOŚCI !
Zapraszam Cię w podróż po tej krainie. Być może odnajdziesz drogowskaz idealnie pasujący do Ciebie!