DLA

NIEJ

 

IDŹ

DLA

NIEGO

 

IDŹ

  951like
  350Wasze listy
 50Artykuły
  310Godziny szkoleń

poradnia ONline

Seks

Zwiększ satysfakcję z Waszych relacji intymnych

więcej

Seks

Zdrowe relacje

Zbuduj zdrowe i satysfkacjonujące Was oboje relacje

więcej

Zdrowe relacje

Wspólny Czas

Najlepsze pomysły na wspólnie spędzony czas

Więcej

Wspólny czas

 

Pewnego dnia przeglądałam facebooka i natrafiłam na jakiś krótki tekst dotyczący pozytywnej komunikacji w związku na tablicy „Charakterów” (czasopisma psychologicznego). Artykuł był o tym jak pozytywne (miłe, przyjemne, czułe) słowa (powitania, pożegnania, komplementy,  wiadomości sms, spontaniczne telefony by powiedzieć : „Myślę o Tobie”, „Kocham Cię”) pomagają w pielęgnacji wzajemnych relacji między partnerami.  Autor po krótkim wstępie merytorycznym, podał wiele przykładów  takich komunikatów, dodając, że są one szalenie istotne w budowaniu intymności, namiętności i całościowego zaangażowania. Pod tekstem oprócz kilku pozytywnych komentarzy posypała się lawa krytyki typu „Rzygam tęczą”, „Co to ma być? To chyba nie na poważny związek, tylko jakąś fazę zakochania”, „Kto normalny tak do siebie mówi”, „Nie cierpię takich parek co wyjadają sobie z dziubków”… itp. Czytałam i nie wierzyłam… przecierałam oczy i zastanawiałam się czy to ja jestem nienormalna, że zgadzam się z autorem i właśnie w taki sposób odnoszę się do Lubego a on do mnie, czy to Ci ludzie są jacyś  dziwni… 

Ku mojemu zdziwieniu tego samego wieczoru napisała do mnie przyjaciółka właśnie w sprawie tego tekstu… zapytała czy czytałam i co myślę na ten temat, bo ona jest w szoku… Po krótkiej rozmowie stwierdziłyśmy trochę żartobliwie, że coś dziwnego dzieje się ze światem…  Tak jakby kochanie było niemodne… jakby bycie razem nie wiązało się z wzajemną sympatią, komplementami , ciepłymi słowami pełnymi wsparcia… a wręcz przeciwnie z chłodnym kontaktem od tak, bez czułości i nawet zwykłego „lubienia…”…. bo co najbardziej istotne – przykłady autora naprawdę były zwyczajne – miłe, ale bez żadnej przesady… po prostu:  „Witaj Moja Piękna”, „Dzień Dobry Przystojniaku”, „Obiad czeka, a ja na deser”, „Myślę o Tobie”, „Chciałabym, żebyś tu był…”, „Tęsknię”, itd.

Od tego czasu minął jakiś rok… no może pół… a ja mam wrażenie, że ten temat wciąż się za mną ciągnie… na tyle, że wracam do niego w dzisiejszym artykule.

Według psychologa Johna Bowlbiego pierwotnym mechanizmem łączenia się w pary  jest potrzeba przywiązania (bliskości)… A co ciekawe potrzeba ta  nie powstaje tylko  w toku naszego wychowania – w relacji z rodzicami. Bowlby twierdzi, że potrzeba przywiązania jest nam WRODZONA!!! No więc jeśli łączymy się z potrzeby bliskości, to dlaczego na własne życzenie zamiast budować,  od tak ją degradujemy?

Dlatego, że w naszym domu nikt nie okazywał sobie miłości? Dlatego, że w dalekiej przeszłości  zbyt mocno się otworzyliśmy i zostaliśmy zranieni albo odrzuceni? A może doświadczenia poprzednich relacji wpłynęły na nas tak, że teraz trudno nam zaufać i nakładamy maskę „zimnej królowej” albo „chłodnego amanta”, którzy tak naprawdę wewnątrz siebie mają pokłady ukrytego ciepła?

Jeśli któryś z powyższych argumentów jest prawdziwy, to dla mnie jako psychologa jest to zrozumiałe, ale uważam, że nie powinno być to stałe usprawiedliwienie, a wręcz przeciwnie… motywacja do pracy nad sobą i lękami, które w sobie mam… właśnie po to by w końcu otworzyć się na bliskość i ciepło.

I wcale nie chodzi o to, żeby na każdym kroku okazywać sobie niezręczną dla innych czułość, ale żeby po prostu nie zapominać o miłości… Skoro jesteśmy parą, narzeczeństwem, małżeństwem to tak też się zachowujmy, tak jak dwoje ludzi, którzy się nie tylko kochają...ale przede wszystkim lubią! Budujmy bliskość w codziennych relacjach zarówno będąc we dwoje, przebywając w grupie, a także kiedy jesteśmy sami…

I tu pojawia się kolejny wątek: budowanie bliskości i związanej z nią lojalności, wtedy, kiedy obok nas nie ma naszego partnera.

Znacie obraz dwóch przyjaciółek, które siadają przy kawie i zaczynają narzekać na swoich facetów? Albo syna, który wpada do rodziców na obiad, a przy okazji zostawia mamusi litanię narzekań na swoją żonę?  Sztampowe: „On znowu nie zrobił…”, „Ona ciągle narzeka…”, „On nie potrafi…”, „Ona nie umie…”, „To jakaś masakra, tragedia, dramat….” – z pewnością  słyszeliście je, a może nawet zdarzyło się Wam ich użyć.

I jeśli pojawia się czasem, a przy tym wszystkim dzielimy się przede wszystkim pozytywnymi cechami i zachowaniami naszego partnera czy partnerki, to nie dzieje się nic złego.

Kiedy jednak po każdej sprzeczce, macie tendencję do wydzwaniania po bliskich i opowiadania im tylko o tym z jakim okropnym człowiek się związaliście… to jest to zwyczajnie przykre, odbierające Waszej relacji partnerski charakter, wzajemną lojalność i bliskość.

Co by się stało gdybyście kiedyś zadzwonili do swojej przyjaciółki, mamy, taty, brata i powiedzieli np. „Damian ostatnio zachowuje się fantastycznie. Każdą wolną chwilę stara się spędzać ze mną. Muszę go pochwalić ostatnio wspaniale pracuje nad naszym związkiem”, „Monika ostatnio nauczyła się gotować moją ulubioną potrawę. Świetnie jej wychodzi. A na dodatek zauważyłem, że jest o wiele bardziej otwarta na różne moje inicjatywy.”?  

Myślicie, że byliby zaskoczeni? Jeśli nie, to tylko dobrze świadczy o jakości Waszej relacji… Kiedy jednak odpowiedź jest twierdząca, warto byłoby przyjrzeć się Waszemu związkowi z boku i zastanowić się razem czy faktycznie podąża w dobrym kierunku. Czy Wy jako para posiadacie tak ważną kompetencję jaką jest „asertywność”? A może przeciwnie - z ogromnym zaangażowaniem realizujecie „modę na niekochanie…”?

I wcale nie mam na myśli asertywności rozumianej w tym standardowym ujęciu („mówienia NIE”), ale w tym jakim jest zdolność wyrażania pozytywnych uczuć w stosunku do drugiej osoby, a także łatwość  budowania pozytywnych twierdzeń o sobie nawzajem!

Odpowiedź na to pytanie oczywiście zostawiam Wam samym. Jeśli jednak czujecie, że wpadliście w „modę na niekochanie”, a zamiast pozytywnej komunikacji wciąż stosujecie tą negatywną, przerwijcie to J ! Bo choć nie musicie być „parką wyjadającą sobie z dziubków”, warto byłoby, aby wyrażane słowa pomagały Wam budować bliskość, nie dystans J

Dlatego na sam koniec zapraszam Was do dwóch ćwiczeń na budowanie tej bliskości… Jedno z nich poznałam na naukach małżeńskich w ostatni weekend, drugie stosuję często na warsztatach z kompetencji społecznych przy temacie „rozwoju asertywności”.

Ćwiczenie 1

Pierwsze, idealne na wieczór we dwoje, z muzyką i kubkami ciepłej herbaty (koniecznie z naszego sklepu – www.2forlove.pl ).

Siadacie naprzeciwko siebie, patrząc sobie w oczy:

a) Część I

- na początek partnerka zaczyna mówić o tym, co ona sama myśli na swój temat, o sobie, jak widzi/ jak postrzega siebie samą jako człowieka (2 minuty),

- potem partner mówi o tym, co on sam myśli na swój temat, o sobie, jak widzi/jak postrzega siebie samego jako człowieka (2 minuty),

b) Część II

- partnerka zaczyna mówić co ona myśli (jakie pozytywy) na temat swojego partnera, jak go widzi, za jakiego uważa go człowieka, co czuje będąc przy nim (2 minuty),

- później partner mówi co on myśli (jakie pozytywy) na temat swojej partnerki, jak ją widzi, za jaką osobę ją uważa, co czuje będąc przy nim (2 minuty).

Ćwiczenie 2

Również do wykonania na chwile tylko we dwoje. Na wieczór, kiedy odłożycie laptopy, komórki i będziecie mieli czas na zapalenie świec, puszczenie muzyki i swoje wzajemne objęcia.

Ewentualnie można wykonać je w samotności, później przekazując drugiej połowie swoje myśli.

Ćwiczenie to polega na pomyśleniu sobie o bliskiej osobie i dokańczaniu zdań tak, jakbyśmy je wypowiadali właśnie w stosunku do niej/do niego:

Jesteś dla mnie ważny bo…

Lubię w Tobie…

Imponuje mi w Tobie…

Czuje, że Ci ufam kiedy…

Przy Tobie czuję się (pozytywne emocje)…

Kocham Cię, ponieważ…

+ każdy z Was może dodać jeszcze coś od siebie.

Jeśli robicie ćwiczenie w parze, najpierw jedna osoba omawia wszystkie pozycje, następnie druga.

 

Panna Joanna

PS: Słowami też można dotykać… czasem nawet czulej niż dłońmi ;)

 

Masz problem w związku?
Chciałbyś poprawić swoje relacje  z partnerem?
Marzysz o tym, aby ożywić Wasze życie seksualne?
Potrzebujesz profesjonalnej porady psychologicznej?  Inspiracji? Zwykłej rozmowy?
Interesuje Cię pojedyncza konsultacja? A może kilka spotkań online?
*Pierwsza konsultacja 30 min - darmowa
*Kolejne spotkania - według cennika
Nie czekaj! Zapytaj o Drogę!
Napisz do mnie za pomocą poniższego formularza lub na adres: poradniaonline.kontakt@gmail.com
Pozdrawiam ciepło,
Panna Joanna
Ps: Gwarantuje anonimowe konsultacje.
Wysyłając ten formularz, akceptujesz naszą Politykę prywatności.

Joanna Karnas

Jestem psychologiem ze specjalizacją rodzinną.
Trenerem relacji damsko-męskich.
Pasjonatką życia, a przede wszystkim MIŁOŚCI !
Zapraszam Cię w podróż po tej krainie. Być może odnajdziesz drogowskaz idealnie pasujący do Ciebie!