DLA

NIEJ

 

IDŹ

DLA

NIEGO

 

IDŹ

  951like
  350Wasze listy
 50Artykuły
  310Godziny szkoleń

poradnia ONline

Seks

Zwiększ satysfakcję z Waszych relacji intymnych

więcej

Seks

Zdrowe relacje

Zbuduj zdrowe i satysfkacjonujące Was oboje relacje

więcej

Zdrowe relacje

Wspólny Czas

Najlepsze pomysły na wspólnie spędzony czas

Więcej

Wspólny czas

 

 

- Ty rozumiesz, że Adam zwyzywał mnie od „materialistek”? Mnie… Rozumiesz? – wyrecytowała podnosząc głowę znad sterty notatek.

- Serio? O co tym razem mu chodzi? – zapytałam zniesmaczona (bo ostatnimi czasy ukochany Adam cały czas wymyślał w jej kierunku różne dziwne zarzuty!).

- No tak… Właściwie to sama nie wiem… Odkąd zaczęliśmy razem mieszkać jakoś nie możemy się dotrzeć. Np. właśnie ostatnio chciałam z nim porozmawiać o kasie, bo zauważyłam, że znacznie więcej wydaję na jedzenie, a on się wściekł, że mu wyliczam ile je… – wytłumaczyła z przejęciem Gocha.

- To jak Wy właściwie dzielicie się finansami? – zaciekawiłam się szczerze.

 - Dotarło do mnie właśnie, że wcale… Nigdy nie było takiej rozmowy. Płaciliśmy po połowę za mieszkanie i rachunki, a zakupy robiliśmy na zmianę. Ale odkąd on ma tyle nadgodzin cały czas po zakupy chodzę ja… więc za jedzenie, środki czystości czy jakieś inne duperele do domu od jakiś dwóch miesięcy płacę przeważnie sama. A chyba tak być nie powinno? – wyrzuciła z siebie, wykrzywiając twarz jakby ktoś depilował jej plastrami wąsik.

- Gocha… jasne, że nie…! Przecież takie kwestie trzeba ustalać na początku! Koniecznie musicie pogadać i np. zrobić wspólną pulę na artykuły domowe! Albo konto… albo jak my przez długi czas – słoik, do którego każdego miesiąca każdy z nas wsadzał tyle samo – podzieliłam się przemądrzale swoim doświadczeniem.

- O… to wydaje się mądre! Tak mu właśnie zasugeruje… No a ten… A Wy? Jak będziecie się teraz dzielić wydatkami co do ślubu? – zapytała z ciekawością.

- Zastanawialiśmy się. Ale w końcu będziemy dzielić się na pół… no bo jak inaczej? Ja zapłacę za swoich gości, E. za swoich, a potem ja wezmę pieniądze od swoich gości, a on od swoich? – zapytałam czysto teoretycznie.

- No fakt… Bo pomyślałam, że skoro Ty będziesz miała dwa razy więcej gości… ale teraz rozumiem… skoro dwa razy więcej gości, to dwa razy więcej pieniędzy… A przecież i tak będziecie korzystać po ślubie z nich wspólnie – przytaknęła mi Gocha. No, a jak ogólnie rozwiążecie sprawy finansowe po ślubie? – dodała po chwili.

- A…. Już dawno to ustaliliśmy. Będziemy mieć dwa osobne konta i jedno wspólne – wyjaśniłam.

- Ale po co Wam dwa osobne jako małżeństwo? – dociekała.

- No np. po to, żeby każdy miał na swoje potrzeby bez pytania drugiego o zgodę. Tzn. wiesz jaka ja jestem, z pewnością nie czepiałabym się o kolejny „superunikatowy” elektroniczny gadżet, których jest od groma w domu… albo o stracenie kilku stówek na wieczorze z kumplami… ale nie wiem czy E. zniósłby moją 15-stą parę butów w przeciągu kilku miesięcy… - wybuchłam śmiechem, a Gocha razem ze mną.

 

Pieniądze w związku to śliski temat… na którym niestety wyłożyła się niejedna para. Nie mniej jednak jest to kwestia nie do pominięcia, więc uważam, że powinno się ją załatwić zaraz po wspólnym zamieszkaniu. I o ile my jesteśmy „szczęściarzami” i od początku znajomości mamy właściwie taki sam pogląd na ten temat, o tyle w niektórych parach z powodu odmienności zdań, wciąż jest to iskra zapalna do wielkich konfliktów. I zamiast rozsądnego przedyskutowania sprawy, pojawiają się bezsensowne emocje, które bardzo często zahaczają o zwykły szantaż…

Ona twierdzi, że „nie wyobraża sobie po ślubie posiadania wspólnego konta…”, a on uważa, że „ona nie ma do niego zaufania i dlatego nie chce się zgodzić żyć na jeden rachunek” – i tak zaczyna się kłótnia…

 

Wspólne konto:

Są związki, które od samego początku chcą mieć wspólne konto. I nic w tym złego, ponieważ takie rozwiązanie ma swoje zalety, np. ułatwia zarządzanie domowym budżetem, zmniejsza koszty prowadzenia rachunku i niweluje „spowiadanie się z paragonów” do minimum (o ile ktoś każe nam się spowiadać – a znam takie przypadki ;)).

Kiedy partnerzy podobnie zarządzają finansami (podobna dyscyplina finansowa, brak złych nawyków i długów sprzed zawarcia związku) i akceptują swoje wzajemne wydatki bez zaglądania sobie do kieszeni i  przytakują ze zrozumieniem dla „fanaberii Gochy” lub „fanaberii Adama” raz na kilka miesięcy, to wszystko jest ok!

Jeśli jednak partnerzy nie potrafią nabrać luzu i zdystansować się do wydatków partnera lub wiedzą, że partner nie będzie potrafił tego zrobić… koniecznie potrzebne są dwa osobne konta lub model oparty na zasadzie dwa odrębne  i jedno wspólne na domowe wydatki!

 

Osobne konto:

Ten model podoba mi się najmniej! A to dlatego, że jest mi ciężko wyobrazić sobie życie w małżeństwie, w którym dzielimy się kto za co płaci, kto kiedy i za ile robi zakupy, a potem wzajemnie rozliczamy się z poniesionych wydatków…

Taki sposób prowadzenia domowego budżetu często wiąże się z konfliktami, a to dlatego, że zawsze znajdzie się „ktoś”, kto w danym miesiącu wyda więcej niż druga osoba i choć na zewnątrz może tego nie pokazywać, w środku powoli będzie w nim narastać frustracja i wybuchnie jak Gocha z opowiadania wyżej.

 Z doświadczenia uważam, że taki model nie sprawdza się nawet za czasów studenckich, a co dopiero kiedy jest się rodziną….

 

Rozwiązanie 2+1:

Nie jest mi się do tego łatwo przyznać, ale nie jestem gospodarną osobą! I chociaż zawsze rachunki płacę w pierwszej kolejności i nie zaciągam kredytów, to w innych kwestiach zupełnie nie potrafię zarządzać pieniędzmi. Nie wiem jak to jest… ale zawsze przeceniam swoje możliwości finansowe i często chcę wydać więcej niż w rzeczywistości posiadam. Dlatego też rozwiązanie „dwa plus jeden” to dla naszego budżetu domowego idealna opcja J

Będziemy mieć jedno wspólne konto, na które co miesiąc będziemy przelewać proporcjonalną do zarobków sumę pieniędzy w wysokości 50% pensji. Czyli jeśli ja będę zarabiać 2500 zł, a Luby 5000 zł, to ja do budżetu domowego oddam 1250 zł, a on 2500 zł. A reszta będzie wędrować do naszych osobistych kont, z których będziemy mogli wydawać na swoje własne „zachcianki” i niekontrolowane „niespodzianki” dla siebie nawzajem! I ani mnie ani Lubego nie będzie interesować kto na co i ile wydał!

Jeśli jednak zdarzy się taka pechowa sytuacja, że ktoś z nas nie będzie pracował, to jestem pewna, że dla drugiego nie będzie problemem utrzymywanie partnera przez  jakiś czas.

 

Jak zatem zorganizować wspólne konta?

Bardzo ciekawy model przedstawia Michał Szafrański z bloga „Jak oszczędzać pieniądze?”, dodając, że taka struktura zapewnia nam niezależność finansów, bez możliwości patrzenia na to, na co „puszcza” pieniądze nasz partner ;)

Oto on:

§  Indywidualne konto ROR dla niej – na to konto wpływa jej wynagrodzenie i ona samodzielnie nim dysponuje pokrywając “swoje” wydatki.

§  Indywidualne konto ROR dla niego – jak wyżej, ale w wersji męskiej 

§  Wspólne konto ROR – do tego rachunku mają dostęp obydwoje i to z niego finansowane są wszystkie wspólne zakupy i zobowiązania – opłaty, zakupy jedzenia, transport itp.

§  Wspólne konta oszczędnościowe i lokaty – przeznaczone na oszczędzanie na wspólne cele: ubezpieczenie auta, zakup nowego auta, wakacje, remont mieszkania, ślub i wesele (o ile jeszcze go nie było), fundusze dla dzieci, a także na inne pragnienia. Takie konta służyć mogą także do tworzenia wspólnego funduszu wydatków nieregularnych oraz budowy finansowej poduszki bezpieczeństwa – jeśli jeszcze jej nie posiadacie.

§  Indywidualne konto emerytalne dla niej – to może być zarówno jedno konto IKE/IKZE, jak i więcej kont, a także rachunki inwestycyjne.

§  Indywidualne konto emerytalne dla niego – jak wyżej, ale w wersji męskiej.

 

*więcej ciekawostek przeczytacie na  Blogu Michała, który serdecznie polecam: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/

 

Każdy wie, że w związku dwojga osób najważniejsza jest rozmowa… również ta o pieniądzach i domowym budżecie. Dlatego jeśli jeszcze jej nie prowadziliście i nie macie wyrobionego swojego schematu funkcjonowania finansowego w związku – czas najwyższy to nadrobić i uniknąć sytuacji konfliktowych w przyszłości! Im szybciej, tym lepiej!

 

Wiecie już co ja myślę o tych kwestiach. A jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie?

Jak jest w Waszych związkach?

 Panna Joanna

Ps:  Każdy związek może wypracować swój własny system zarządzania domowym budżetem. Grunt, aby był funkcjonalny i zadowalający dla obydwojga z Was J

 

Masz problem w związku?
Chciałbyś poprawić swoje relacje  z partnerem?
Marzysz o tym, aby ożywić Wasze życie seksualne?
Potrzebujesz profesjonalnej porady psychologicznej?  Inspiracji? Zwykłej rozmowy?
Interesuje Cię pojedyncza konsultacja? A może kilka spotkań online?
*Pierwsza konsultacja 30 min - darmowa
*Kolejne spotkania - według cennika
Nie czekaj! Zapytaj o Drogę!
Napisz do mnie za pomocą poniższego formularza lub na adres: poradniaonline.kontakt@gmail.com
Pozdrawiam ciepło,
Panna Joanna
Ps: Gwarantuje anonimowe konsultacje.
Wysyłając ten formularz, akceptujesz naszą Politykę prywatności.

Joanna Karnas

Jestem psychologiem ze specjalizacją rodzinną.
Trenerem relacji damsko-męskich.
Pasjonatką życia, a przede wszystkim MIŁOŚCI !
Zapraszam Cię w podróż po tej krainie. Być może odnajdziesz drogowskaz idealnie pasujący do Ciebie!