DLA

NIEJ

 

IDŹ

DLA

NIEGO

 

IDŹ

  951like
  350Wasze listy
 50Artykuły
  310Godziny szkoleń

poradnia ONline

Seks

Zwiększ satysfakcję z Waszych relacji intymnych

więcej

Seks

Zdrowe relacje

Zbuduj zdrowe i satysfkacjonujące Was oboje relacje

więcej

Zdrowe relacje

Wspólny Czas

Najlepsze pomysły na wspólnie spędzony czas

Więcej

Wspólny czas

 

 

„Ustalone… od dziś będziemy najszczęśliwszą parą na świecie”, ogłasza jedna z bohaterek znanej wszystkim powieści Jane Austen - „Duma i uprzedzenie”, którą ostatnio było mi dane zacząć czytać. Dzięki dziewczynom z DreamBox, które co miesiąc do swoich wymarzonych pudełek oprócz kosmetyków dodają jakąś ciekawą pozycję książkową, mogłam „poznać” kobietę, która za ideał relacji uważa dwojga  nierozłącznych ludzi. Żyją zgodnie, dając sobie wszystko czego nawzajem pragną… są jednością: uczuć, myśli, działań, potrzeb i wartości… jednością dusz i serc, która daje im niezachwiane poczucie bezpieczeństwa… ale czy na pewno?!

Kiedy „ja” i „ty” zmienia się na „my”… rozpoczyna się niezwykle silna więź, a my mamy wrażenie, że taka miłość zdarza się tylko w bajkach lub komediach romantycznych. Wydaje nam się, że wiemy o sobie wszystko,  rozumiemy się w pół słowa, a każdą wolną chwilę spędzamy razem, spychając przyjaciół, rodzinę, pasję i rozwój osobisty na dalszy plan.

I o ile jest to znany w psychologii okres „romantycznych początków”, a druga osoba staje się naszym uzupełnieniem… o tyle jest to szansa na rozwój naprawdę zdrowej relacji, gdzie oprócz wspólnych celów pojawiają się również indywidualne pragnienia… Kiedy jednak partner staje się naszym lustrzanym odbiciem, zaczyna się problem…, który początkowo niezauważony, po latach związku, może być prawdziwym przekleństwem!

Kiedy więc powinno nam się zapalić czerwone światełko?

…wtedy, kiedy czujemy, że zaczynamy wyrzekać się samych siebie na rzecz naszej drugiej połowy.

Erich Fromm używał pojęcia „psychiczna więź symbiotyczna”, opisując związek dwojga dorosłych osób, którzy żyją kosztem siebie nawzajem. Chociaż fizycznie są oni odrębnymi jednostkami, ich związek psychiczny przypomina jedność… pomieszanie dwóch tożsamości, zamkniętych w jednej „złotej klatce”. I o ile naturalnym jest istnienie symbiotycznej relacji przez pewien okres w związku matki z dzieckiem, to już około 6 miesiąca rozpoczyna się powolna faza separacji – indywiduacji, gdzie potomek zaczyna odróżniać siebie od innych obiektów… i trzeba mu na to pozwolić! Są jednak takie relacje, gdzie matki skutecznie zabraniają dziecku autonomii, a każde próby separacji obarczają lękiem i poczuciem winy u potomka… który funkcjonując stale w takiej relacji, przestaje walczyć o siebie i własne potrzeby… a każdy kolejny związek traktuje przez pryzmat relacji z osobą matki!

Macie podobne doświadczenia? A może znacie takie przypadki?

Bo ja znam…

Każde z nich niepełne, nie do końca wartościowe… jedno chcące zaspokoić swoje ego, drugie idealnie się temu podporządkowujące…

Miłość z wielkim „bum”… nieustająca euforia, ogromne szczęście… po brzegi wypełniona pustka… rezygnacja z własnych planów, zerwanie kontaktu z najbliższymi… zmiana wyglądu pod „sugestie” drugiej połowy,  te same upodobania, te same poglądy… te same zainteresowania oraz pasje… i… i wyrzeknięcie się samego/samej siebie!

I choć na początku osoby te miały poczucie ogromnej miłości, której nigdy wcześniej nie zaznały… po paru latach zaczęły balansować pomiędzy ogromnym lękiem przed samozatraceniem, a niemożnością życia bez tej drugiej osoby, do której coraz częściej czuły nienawiść.

Cechowało ich wzajemne uzależnienie… które nie pozwoliło poznać prawdziwego charakteru, a jedynie ich własne wyobrażenie o sobie nawzajem….

 

Kiedy jedno z nich podjęło nieumiejętne próby „walki o siebie”, rozstali się... wchodząc  dokładnie w tak samo funkcjonujące związki!

 

Czy „taka ich relacja”miała szansę na przetrwanie?

 

Owszem! Jeśli do końca życia wyrzekliby się samych siebie!

 

Czy pomogłaby im terapia?

 

To zależy… jeśli postanowiliby pójść na nią razem, to najprawdopodobniej byłaby nieskuteczna! Mogłoby być tak, że wyleczylibyśmy tych dwóch symbiotycznych partnerów, przez co przestałaby istnieć zasada funkcjonowania ich relacji. Bo jeśli związek oparty był o patologię, to wraz z jej zniknięciem,  mógłby rozpaść się on sam.

 

Pomocna mogłaby być indywidualna praca nad sobą, a wraz z nią budowanie takiego poczucia bezpieczeństwa, które dawałoby satysfakcję i poczucie szczęścia z faktu samego istnienia, a nie bycia z kimś! Zadanie sobie pytań: Jakie cechy ma ukochana osoba? Jakie ma zalety, a jakie wady? Czego potrzebuję od tej osoby, a czego na pewno nie chcę? Gdzie znajdują się granice mojej przestrzeni, ciała, pracy, przyjaźni? Na ile mogę ją zaprosić do swojego świata?

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------

Fantastycznie jest być razem… być blisko… codziennie angażować się w rozwój relacji mimo upływających lat… uzupełniać się, wspierać, dążyć do wspólnych celów… ale przy tym wszystkim nie wolno nam zapominać o sobie, samorealizacji, pasjach, poglądach, wartościach… i byciu sobą!

Ja Kocham w Lubym to, że ma pasję! Nieważne ile pracuje w ciągu dnia i tak ma siłę, aby pogonić trzy razy w tygodniu na trening koszykówki…  Jestem dumna z jego samozaparcia i samodyscypliny jaką sobie narzuca… a tym samym nigdy nie przestaje mnie intrygować ! ;) W głębi serca czuję też, że i on ceni mnie za moją pracę i związane z nią zamiłowanie do psychologii…

 

Uważam, że to wspaniale mieć świadomość tego, że związek nie jest zaspokojeniem wszystkich naszych potrzeb… że oprócz niego, możemy spełniać się na wiele innych sposobów. Cudownie jest mieć wspólny świat, ale też te dwa odrębne, do których zaglądamy tylko wtedy, kiedy drugie samo nas zaprosi lub wtedy, kiedy  któreś z nas potrzebuje wsparcia J

 

A jakie Wy macie zdanie na ten temat? Uważacie, że łatwo jest zatracić umiar w „byciu razem”?

 

Panna Joanna

 

Ps: Nie ma recepty na związek doskonały. Nie można określić, gdzie powinna przebiegać granica pomiędzy tym, co odrębne a tym, co wspólne. Każda para ma własny kod porozumiewania się a także własną wizję związku – to, jak widzą ją inni ludzie, nie ma znaczenia, nie ma obiektywnej „miary” dobrostanu relacji. Najważniejsze jest to, by partnerzy czuli się w związku dobrze i bezpiecznie, a jeśli tak nie jest… wtedy powinno zapalić się owo czerwone światełko ;)

 

Masz problem w związku?
Chciałbyś poprawić swoje relacje  z partnerem?
Marzysz o tym, aby ożywić Wasze życie seksualne?
Potrzebujesz profesjonalnej porady psychologicznej?  Inspiracji? Zwykłej rozmowy?
Interesuje Cię pojedyncza konsultacja? A może kilka spotkań online?
*Pierwsza konsultacja 30 min - darmowa
*Kolejne spotkania - według cennika
Nie czekaj! Zapytaj o Drogę!
Napisz do mnie za pomocą poniższego formularza lub na adres: poradniaonline.kontakt@gmail.com
Pozdrawiam ciepło,
Panna Joanna
Ps: Gwarantuje anonimowe konsultacje.
Wysyłając ten formularz, akceptujesz naszą Politykę prywatności.

Joanna Karnas

Jestem psychologiem ze specjalizacją rodzinną.
Trenerem relacji damsko-męskich.
Pasjonatką życia, a przede wszystkim MIŁOŚCI !
Zapraszam Cię w podróż po tej krainie. Być może odnajdziesz drogowskaz idealnie pasujący do Ciebie!